Od zaledwie kilku lat mówi się o nowej metodzie wspomagania rozrodu zwane jako anevivo. Chciałam dowiedzieć się co te słowo znaczy (lub słowa "ane vivo",bo różnie to jest przedstawiane).Ale niestety,przejrzawszy kilkanaście stron internetowych (w tym słowniki) nie dowiedziałam się skąd te słowo pochodzi,z jakiego języka zostało ono zaczerpnięte.Nikt nie jest w stanie tego określić. Mogę tylko spekulować. Może owe słowo zaczerpnięto z języka łacińskiego "in vivo" które znaczy "w żywym organizmie"[1]?A może użyto "ane" od Anecova - kliniki w której owa metoda powstała?Może te słowa zespolono i powstało "anevivo"?Trudno powiedzieć.Może kiedyś twórcy sami podadzą skąd ta nazwa się wzięła.
Dlaczego o tej metodzie wspominam? By uświadomić katolikom,że ta metoda nie rozwiązuje bezpłodności ani zmiany myślenia ze względów światopoglądowych.
Leczenie bezpłodności?
Jak można przeczytać w internecie,metoda ta jest nieco inna od in vitro.Inna gdyż do zapłodnienia nie dochodzi "na szkle" tylko w ciele kobiety. Hmmmm,ktoś zada pytanie: cóż więc w tym złego? Niby nic a jednak.W jednej i w drugiej metodzie jest ingerencja osób trzecich i tak jak w jednej tak i w drugiej metodzie czyni się selekcję zarodków.
No ale wrócę do bezpłodności.Czy metoda in vitro bądź anevivo leczy bezpłodność? Czym jest słowo "leczenie"?Leczenie jest przywróceniem zdrowia osoby chorej innymi słowy jest przywracaniem komuś zdrowia za pomocą leków lub zabiegów[2] .Powyższe metody raczej nie leczą bezpłodności.Sztuczne zapłodnienie nie powoduje że kobieta po tym zabiegu będzie płodna,że będzie mogła w naturalny sposób zajść w ciąże.Nie.Za każdym razem kiedy kobiecie i mężczyźnie zachce się dzieci,trzeba na nowo przeprowadzać metodę i "zabieg".Metoda anevivo choć dokonuje się w ciele kobiety i ma więcej zalet to i tak działa na zasadzie in vitro.Wprowadza się do organizmu kapsułkę,która jest wypełniona jajeczkami i plemnikami.One się łączą a po upływie doby wyciąga się pojemniczek i wybiera się zdrowe zarodki.A kiedy się to zrobi po dwóch,trzech dniach umieszcza się ponownie w ciele kobiety.Tak samo jest z in vitro,tylko środowisko zapłodnienia jest inne.Owszem,plusem jest że zapłodnione jajeczko kobiety rozwija się w organizmie,ale żadna metoda dla katolika nie jest słuszna.
Próbuje zrozumieć dlaczego lekarze (nie wszyscy) przekonują że obie metody leczą bezpłodność i nie potrafię tego pojąć.Dlaczego? Ponieważ ani nie jest to farmakoterapia (gdzie leczy się chorobę przy użyciu leków),ani to chemioterapia (przy użyciu związków chemicznych),ani to leczenie chirurgiczne(by naprawić uszkodzenia w organizmie),ani to leczenie przyczynowe (usunięcie przyczyny choroby),ani to leczenie dietetyczne ani leczenie objawowe(łagodzenie objawów choroby, a nie usuwanie jej przyczyn).Jakim więc jest leczeniem in vitro czy anevivo?
Próbuje zrozumieć dlaczego lekarze (nie wszyscy) przekonują że obie metody leczą bezpłodność i nie potrafię tego pojąć.Dlaczego? Ponieważ ani nie jest to farmakoterapia (gdzie leczy się chorobę przy użyciu leków),ani to chemioterapia (przy użyciu związków chemicznych),ani to leczenie chirurgiczne(by naprawić uszkodzenia w organizmie),ani to leczenie przyczynowe (usunięcie przyczyny choroby),ani to leczenie dietetyczne ani leczenie objawowe(łagodzenie objawów choroby, a nie usuwanie jej przyczyn).Jakim więc jest leczeniem in vitro czy anevivo?
Powód światopoglądowy.
Metoda anevivo to kolejne bawienie się w Boga.Jeżeli Bóg postanowił zamknąć łono kobiety,to należy to przyjąć i może szukać przyczyn?Bóg chce by człowiek Mu zaufał,a nie innym ludziom czy innemu bóstwu.Wiara,ufność i miłość do Boga działa cuda(porównaj chociażby Abrahama i Sarę).
Dr n. med. Dariusz Mercik z Kliniki Leczenia Niepłodności i
Diagnostyki Prenatalnej Gyncentrum w Katowicach mówi,że to jest wyjście dla tych którzy chcą mieć dziecko ale nie chcą sięgnąć po in vitro,gdyż "wiele spornych aspektów zostało wyeliminowane",że "jest to podejście
najbliżej naśladujące naturę"[3].Zgadza się "naśladuje naturę" a nie "jest naturą".I choć metoda anevivo jest "bliżej natury",nie odbywa się naturalnie i dlatego Kościół nie zgodzi się i w tej kwestii co do "leczenia bezpłodności".
Na koniec pragnę jeszcze zacytować Katechizm Kościoła Katolickiego:
Dziecko nie jest czymś należnym, ale jest darem. "Największym darem małżeństwa" jest osoba ludzka. Dziecko nie może być uważane za przedmiot własności, za coś, do czego prowadziłoby uznanie rzekomego "prawa do dziecka". W tej dziedzinie jedynie dziecko posiada prawdziwe prawa: prawo, by "być owocem właściwego aktu miłości małżeńskiej rodziców i jako osoba od chwili swego poczęcia mająca również prawo do szacunku"[5].Dziecko to nie towar,to nie rzecz które można kupić w sklepach i to za duże pieniądze. Dziecko to dar od samego Boga.
-----------------------------------------
[1] in vivo-PWN
[2] leczyć-PWN
[3] anevivo
[4] por. KKK 2376
[5] KKK 2378
