Dawno niczego nie napisałam z powodu braku czasu i zmęczenia jakie mi daje życie z małymi dziećmi. Mając chwilę postanowiłam napisać co mnie irytuje w katolikach.
Coraz częściej słyszę wyrzuty katolików by katolik nie mieszał się,nie osądzał ich spraw,nie upominał,by nie mówił jak ktoś ma żyć... A w mojej głowie od razu pojawia się pytanie: czy ci ludzie oby na pewno czytają Pismo?
Co niektórym się wydaje,że skoro wierzą w Boga to już nic nie muszą robić,że mogą wierzyć jak im się podoba. Niestety nie tędy droga. Bóg ostrzega przed takimi myślami. No właśnie OSTRZEGA,czyli zwraca komuś uwagę,mówi "nie rób tego,bo źle się to skończy (lub "poniesiesz za to konsekwencje"). Innymi słowy Bóg upomina. Na kartach Biblii wiele jest upomniej,wiele się mówi o opamiętaniu.... Po co? Przecież każdy to wie - by spotkać się z Nim w Jego Królestwie,by być szczęśliwym w wieczności. I w drugą stronę. Aby dostać się do Królestwa muszą być jakieś wskazówki. Co trzeba zrobić by drzwi jego się otworzyły? I tu przychodzą nam z pomocą przykazania,upomnienia czy ostrzeżenia. Przez nie Bóg mówi jak mamy żyć by być błogosławionymi.
Bóg pokazuje nam jedną drogę nie kilka,więc idźmy tą główną drogą a nie bocznymi,bo możemy się zgubić albo pójść za daleko. Po co komplikować sobie życie? Droga którą wskazuje Bóg jest ciężka ale za to prosta.
W Starym Testamencie jest skierowane słowo do tych co się oburzają:
"Skarć rozumnego, nabędzie wiedzy" (Prz 19,25); "Na drodze do życia, kto strzeże karności, kto gardzi naganą, błądzi na bezdrożach" (Prz 10,17).
Kto nie przyjmuje z pokorą słów upomnienia,ten nie jest mądry,błądzi. Odniosę się do znaków drogowych. Kiedy kierowca ominie jakiś znak,nie przestrzega go,to może spodziewać się że w pewnym momencie zbłądzi albo spowoduje wypadek. Tak wygląda głupota kierowcy i co do tego nikt nie ma wątpliwości.
Naszymi znakami są przykazania, upomnienia. Jeżeli ich nie przestrzegamy, nie słuchamy, to nie liczmy na to że dojdziemy do celu. Bóg po to je nam zostawił byśmy byli z nim w Raju.
Ludzie, którzy nie chcą przyjmować upomnień równie mogą powiedzieć: "Panie Boże,świetnie że jesteś, ja w to wierze ale sorki nie będziesz mi mówić co mam robić,bo nie podobają mi się te zasady,bo ja najlepiej wiem co dla mnie jest dobre". Tylko że Pismo mówi co innego: "wiara bez uczynków martwa jest" (por. Jk 2,14-26) czyli - jeśli nie spełniam tego co Bóg przykazał,przed czym ostrzegał,to nasz dowód na wiare jest słaby, a taki może całkowicie zniknąć - wiara może zniknąć.
Dlatego też Bóg mówi:
Upomnij przyjaciela,aby tak nie czynił,a jeśliby uczynił,by już nie powtórzył tego czynu. Upomnij bliźniego,aby tak nie mówił,a jeśliby już powiedział,aby nie powtarzał (Syr 19,13-14).
Bóg sam upomina i każe upominać,więc niech żaden katolik nie mówi do katolika " nie mów mi co mam robić i jak żyć" bo tym słowom sprzeciwia się Bogu. I niech nie oburza się na słowa Jezusa:
Gdy brat twój zgrzeszy, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa. Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi! A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik! (Mt 18,15-17).
A jak sprawa się ma z sądzeniem? Czy jest to to samo co upominanie? Kiedy w dyskusji kogoś upominam,a raczej wskazuje "błąd" to nie raz zdarza mi się słyszeć, że kogoś osądzam. Moi drodzy. Sądzić, jak wskazuje nam Słownik języka polskiego, to "wydawać o kimś opinię"[1]. Zrobiłeś to, więc poniesiesz za to konsekwencje. Jest to zupełnie inna sytuacja co do upomnienia. W jednym ostrzegasz przed konsekwencjami a w drugim je ponosisz. W jednym ostrzegasz by ktoś się kimś nie stał a w drugim nim jesteś.
Aby to zobrazować podam przykład.
Jeden mówi do drugiego: "ukradłeś,więc jesteś złodziejem,pójdziesz do więzienia" - to jest osąd. A teraz upomnienie: "nie kradnij,bo zostaniesz złodziejem i trafisz do więzienia". Różnica jest widoczna. Osąd mówi "jesteś złodziejem", upomnienie "bo zostaniesz złodziejem".
Katolik nie sądzi,bo tylko Bóg może to zrobić. Katolik może upomnieć i ma do tego prawo,ponieważ dano mu je z góry.
Jeden mówi do drugiego: "ukradłeś,więc jesteś złodziejem,pójdziesz do więzienia" - to jest osąd. A teraz upomnienie: "nie kradnij,bo zostaniesz złodziejem i trafisz do więzienia". Różnica jest widoczna. Osąd mówi "jesteś złodziejem", upomnienie "bo zostaniesz złodziejem".
Katolik nie sądzi,bo tylko Bóg może to zrobić. Katolik może upomnieć i ma do tego prawo,ponieważ dano mu je z góry.
-----------------------------------
[1] Słownik języka polskiego